wtorek, 28 października 2008

w drodze do.. AZYL

tak sobie wracając dzisiaj do domu rozkminiłam ze napisze o tym jak wracam!
zawsze nie moge doczekac sie wejscia do środka, zostawienia wszystkiego co mnie wkurza.. moj dom-moj azyl. Ostatnio trafiaja mi sie jakies kiepskie bezpłciowe dni, co oznacza ze z tęsknotą wracam do domu.
Ekstra jest miec takie miejsce, nie wyobrazam sobie zeby go nie bylo! fajnie ze mam pokoj ktory kocham, rodzinke duzą! Szkoda tylko ze zapału i chęci do nauki brak, przychodze i olewam wszystkie obowiazki :/
ps: ale mi sie skojarzylo azyl-bazyl... moze innym razem wspomne o bazylu:):P

sobota, 25 października 2008

piątkowy wieczór :)

szkoła..praca.. no i weekend! juz jadac pociąiem pomyslałam sobie ze chce mi sie pojsc gdzies na piwo, wyjsc wieczorem z domu, no wiec zadzwonilam do Eli, ktora rownie entuzjastycznie podeszla do tego pomyslu, no i zdecydowalysmy ze wieczorkiem sie widzimy.
Ok. 20 pojawilyśmy się w zatłoczonej "Rybie", po wczesniejszych odwiedzinach w pubie80 ktory swiecil pustkami.. Było bardzo milo, piwko, papieros, jakies znajome twarze, poznalam tez pare osob:)
Czasem lubie takie klimaty!
No i jak widac dzisiaj humor duzo lepszy:)

pozytywnie.

czwartek, 23 października 2008

nie

nie cierpię co miesięcznego braku pouczia wlasnej wartości .. mam totalnego doła! poczynawszy od rzeczy przyziemnych-materialnych a konczoąc na tych duchowych-sercowych :/
po prostu mam dosyć tego całego zycia, być moze grzesze mówiąc to (a raczej pisząc) ale na chwilę obecną tak własnie się czuje!
pozdrawiam wszystkich i zycze bardziej pozytywnych mysli niz moje.

wtorek, 14 października 2008

sukienka

1.Przegladałam jakiś czas temu katalog Galerii Centrum, urzekła mnie jedna sukienka(reklamowana przez kozuchowską)-->no poprostu śliczna, czarna, z kokarda na jednym ramieniu, za kolano(na obrazku), dzisiaj udało mi się zawitać w GC, pojechałam z nastawieniem ze kupie sobie sliczna kiece na studniówkę, a tu lipa. Sukienka mnie rozczarowała! jest dluga-->to akurat nawet ladnie wyglada, ale jest jakos dziwnie skrojona i splaszcza mi mój i tak nie zaduzy biust, no porazka, jak ja załozyłam to beznadzieja, tylko kokardy mi szkoda , bo się marnuje:/
No nic chyba będe musiała uszyć sobie sama kreacje, zabawa w projektanta jest czystą przyjemnością, ja ubolewam tylko nat tym ze kiepsko wychodzi mi wyrazanie mysli poprzez ołówek-->czyli rysunek. Dlatego własnie chodze na kurs WOSu, zeby dostac sie na jakies studia gdzie trzeba siedziec, notowac, ogarniac to co się zanotowało. Moze jak juz wyladuje na ktorejs uczelni to zachce mi sie chodzic na rysunek!
2. Kathy!!! gdzie ona zamieszka?! - Kathy to nasz szkolny native speaker z Australi, okazalo sie ze nie moze dluzej mieszkac u rodziny o ktorej przebywala, no wiec szkola wyszla z zapytaniem kto moze ja do siebie wziać. najpierw pomyslalam ze to bezsensu bo ja mieszkam w Wołominie n oi musialaby spac u mnie w pokoju... ale jak juz tak wszyscy sie przejeli ze Kathy nie ma gdzie mieszkac..i ze napewno glupio jej, stwierdzilam ze wlasciwie czemuż by nie ?! co prawda moja rodzina jest "oryginalna"(brzmi znacznie lepiej jniz dziwna;)) ale mogloby byc ciekawi. Jedak okazalo sie ze Carmen wczesniej wyszla z inicjatywą "przygarniecia K. " no i nici z mojego domowego doszkalania jezyka:P:) Ale w zasadzie to dobrze, ode mnie musialaby tyle dojezdzac..A jesli chodzi o angielski to jutro ide na "próbną lekcje" do jakies szkoly wolominskiej, ale cos czuje ze kiepsko sie to skonczy, skoro oni maja ksiazki intermediate.. a bardziej zaawansowana grupa ma na takie godziny ktore mi nie pasuja :/

Podziwiam jesli komukolwiek chce się czytac te moje bzdury :) :*

sobota, 11 października 2008

przegląd zdarzeń.

wczoraj (mam na mysli piatek) byłam z kingą na 2 przedstawieniach w "dobrym miejscu" , muszę przyznac ze pierwsze przedstawienie jakos mnie nie wciagneło , srednio ciekawiło, ale durgie było naprawdę niezle , oczywiscie nie pamietam zadnego z tytułow. Drugie bylo niezle, musze przyznac ze takie pesymistycczne , o maskach, o codziennym graniu, o tym ze zycie to teatr, i kazdy gra w sztuce jaką sobie wykreuje..
Po przedstawieniu, przyjechali po mnie Basia z Jędrkiem, pojechalismy do nich. W drodze na wole jechalismy m. in. trasą toruńską na której Audica A8 mojego brata osiognęła prędkość ponad 200 km/h (210, 215 bodajze) , muszę przyznać zże Warszawka nocą i 200km na liczniku to jest coś pięknego, zajebista sprawa.
No a dzisiaj wybrałam się Elą (przyjaciólka z Wołomina, od podstawowki do gimnazju razem w klasie) do Karczmy(wołominski "bar") gdzie obejrzalam mecz polska czechy! Ekstra oglada sie taki mecz, gdize wszyscy dają upust eufori spowodowanej golem ! Wygralismy, jestem dumna:)!

piątek, 10 października 2008

piątkowe popołudnie!

koniec tygodnia! uff! :) Myśle ze nie ja jedna czekam caly tydzień na weekend..
co mnie dzis czeka? jade zaraz po odbiór pieniędzy za rozdawanie ulotek-- trzeba się gdzieś trudnić :) ! A pozniej jade na bielany, na jakies przedstawienie, które ogarnęła moja siostra, odbywa się u mojego szwagra w pracy, a jeszcze pozniej jade do mojego brata się przenocować! Miejmy nadzieję że będzie miło.
Szukam anglisty! potrzebuję korepetycji z angielskiego:/ najlepiej zeby nie drogo , bo mama juz marudzi na to jakim jestem dla niej wydatkiem, a prawda jest taka ze poszłam dziś do szkoły w porwanych spodniach! :) Za to miałam na sobie moją handmade-ową kamizelke, i czulam sie ok.
Z jednej strony to chcialabym juz miec swoje zycie, niezalezne od rodziców, praca, studia, ale z drugiej strony wiem ze wydaje się takie fajne teraz a jak przyjdzie co do czego to nie będzie mi się chciało ani uczyc ani pracowac..
Dlatego uwazam ze mam zajebiste zycie(no moze pare mankamentow-sprawy sercowe, moja inteligencja) ciesze się że jest jak jest, bo podejrzewam ze gdybym była jedynaczką i miała szafę wypchaną ciuchami to byłabym zadufanom snobkom! pozdro dla snobka.pl :)

czwartek, 9 października 2008

siedzę i rozkminiam znaczy rozmyślam :)

czym mogłabym się Wam dziś pochwalić? jedyną wyjątkową rzeczą było odrobienie pracy domowej z matmy co mi sięprawie nie zdaża! Pozatym spotkałam Pawła Sz., ktory chodził ze mną kiedyś do klasy, bardzo miło wspominam tamte czasy. Włśnie jego i Aleksa darzyłam największą sympatią, pech chciał że obaj nie zdali :/ , mimo to nadal uwazam że to wartosciowi i inteligentni ludzie. Ale wracając do naszego spotkania, to wyszło na to że rozmawialiśmy o jego dziewczynie, o nowej szkole, klasie, dowiedziałam się nawet ze zaczął się juz uczyć i ma całkiem niezłe oceny. Po tym wszystkim naszła mnie taka myśl: Wszyscy coś ogarniają, robią coś, do czegoś dążą, uczą się, poznają nowych ludzi, wchodzą w związki... a ja jakby stoje w miejscu! :)
-->rozkmina pierwsza klasa!
Tak w ogóle to do tego mojego wniosku przyczyniła się też trochę wczorajsza liturgia czytań. Generalnie dowiedziałam się ze powinnam zacząc się przejmować moim "beztroskim" życiem!

sobota, 4 października 2008

znowu "przebimbałam " sobotę :D

czyli poza pojsciem na zajęcia z WOS-u nie zrobilam niczego istotnego, no byłam jeszce na Eucharysti, i posprzatalam troche.. Na zajeciach usypialam wiec chyba nie powinnam się chwalic ze bylam, bo samo bycie nie gwarantuje zdania matury ;P Ale co tam.. jakoś dam radę!
Pół kilo angielskiego, szczypta matmy, litr WOS-u, pajda polskiego i matura ZDANA!
Chyba bardziej trapi mnie fakt ze chcę kupić spodnie, 2 bluzki, i buy..na ktore nie mam kasy. A pozatym to mam kare z ZTM-u , moja matka wpadla na genialny pomysl zebym jakos panstwowo odpracowała! :) hip hip hurray..nic tylko zbierac smieci w pomaranczowym kombinezonie!
Jest niby takie powiedzenie "żadna praca nie hańbi" ale ja nie potrafię, aż tak nie zwracac uwagi na to co inni sobie pomyslą. Wiem że to dosyć niesympatyczne i plytkie ale chyba nie jestem w stanie nieprzejmowac sie zdaniem nawet obcych dla mnie ludzi. Widać jeszcze dluga droga przede mna:)!

czwartek, 2 października 2008

Prawo Jazdy story!

właśnie dzisiaj o godz. 10 miałam egzamin na prawo jazdy.. siedziałam, czekałam , i to dosyć długo czekałam.. i nikt nie zdawał z tych którzy byli przede mna.. siedziałam i sie dziwiłam, bo mala czesc osob w gole zaliczała luk, do gorki tylko paru udalo sie przystapic.. i tak sobie myslalam: czemu Ci ludzie tego łuku nie potrafia ? co oni robili na tych kursach ze teraz nawet luku nie nie mogą przejechac..? No i w koncu przyszla moja kolej i co?! No i nie zaliczylam nawet łuku! ekstra--> idealny przyklad jak to pewnosc siebie, wlasna pycha moga czlowieka zgubic. Jednym słowem dałam ciała.
Ale pozniej pojechałam z Carmen na krakowskie przedmiescie do kawiarni "Szczotki i pedzle" i bylo bardzo sympatycznie, przy gorącej pysznej czekoladzie gralysmy w scrabble:) Naprawdę sympatyczne miejsce, polecam!