sobota, 26 grudnia 2009

Family day=czyli dzien rodziny w madrycie!

a ja własnie jestem w madrycie! Viva Espania :)
siedze sobie w czterogwiazdkowym hotelu, chociaz przyznaje ze bardziej liczyłam na jakas rodzinke hiszpanska niz na hotel..

poniedziałek, 21 grudnia 2009

kulturalnie



Całkiem niedawno byłam na maratonie wystawowym--> Zachęta-CSW-Muzeum ewolucji.
Wybrałam się na tą wycieczkę z Marceliną, rzecz działa się w poprzedni czwartek.. W Zachęcie -Libera, którego prace nieco kontrowersyjne, jesli w dzisiejszym swiecie mozna stwierdzic ze jest jeszcze cos kontrowersyjnego..zdjęcia jego babci, trochę zniedołężniałej której trzeba zmieniac pampersy..i w ogóle pomagac.. wyciągarka penisa.. Mi najbardziej podobała się owłosiona ruda laleczka -"Shave your baby" :) i jeszcze taka grubsza, pogodna lalka barbie-"Ciocia Kena" !
W CSW główną wystawą była schizma. Wiele naprawdę fajnych prac, szczególnie podobał mi się wilki pluszowy muchomor-scenografia z jakiejs sesji zdjęciowej, no i smród miłości, czyli pokój w którym pachnie jesienią, starociem, młodością autora..
W muzeum ewolucji są naprawde niezłe okazy:) Dinozaury rulez!!!

A tak poza tym to się zyje:) Chorowałam trochę jak to miewam w zwyczaju co jakis czas. Czasami pojawiam się na uczelni, gdzie zalegam z jakimis pracami, kolokwiami. Czasami pojawiam się w studiu sztuki i próbuję robić coś artystycznego ale nie zawsze wychodzi;)
A w ogóle to obejrzałam ostatnio obie częsci Briget Jones, akurat puszczali jakos na dniach, na dwojce, wiec obejrzalam z mamą.. Babski, ponadczasowy film..uwielbiam ten brytyjski akcent Briget, chociaz irytuje mnie jej fryzura i nadmierna nadwaga w drugiej część to i tak ją lubie!
ech.. Kazda kobieta w jakis sposob utozsamia się z nią, o tp w tym chodzi.

Na koniec tak od czapy Wesołych Swiąt wszystkim życzę :*

niedziela, 15 listopada 2009

szał ciał!

*zdjęcie pochodzi ze strony poniżej

Już za dwa tygodnie adwent! Więc bawię się i szaleję na całego:)
Przedwczoraj zabawa z Marceliną w "piątkach", wczoraj urodziny Carmen-domówka, a dzisiaj meeting z Kasią i Elą:*
... bo ja KOCHAM LUDZI <3

Ciuchowo-butowe zajawki:
http://www.polyvore.com/cgi/shop
*http://shoelust.tumblr.com/

boskie.

sobota, 17 października 2009

co za tydzień?


Zajęłam się nieco studiowaniem, chociaż przyznaje że jak na razie sprowadza się to jedynie do obecności na zajęciach:P:) Już niedługo postaram się robić coś więcej w związku z tym aspektem mojego życia.. Poza tym zaliczyłam makijaż średniowieczny i postarzanie zmarszczek nosowych! niestety zerwałam się z rysunku:/ co mnie trochę dręczy..mam nadzieję że nie będę sobie juz na to więcej pozwalać!

A tak w ogóle, to wczoraj bardzo sympatycznie bawiłam się na "parapetówce" u Carmen:* Poznałam grono białorusycyistek..i ich historie o tym ile to czołgów mają na Białorusi:P:) Poza tym ostatnio bardzo często odwiedzam wolską kawalerkę! Gdzie klimat jest przedni! Najzabawniej jest rano, kiedy to mój kochany starszy brat zachowuje się dokładnie tak jak ja! Albo ja tak jak On:)
Otóż przebiera się po pięć razy zanim zdecyduje się w co ma się ubrać do pracy! Jaka bluzka, jakie spodnie..buty. Przy tym pyta sie mnie i swojej żony czy tak "może iść?", po czym słysząc naszą dezaprobatę w zwiąku z bluzą, zaczyna sie denerwować (mimo iż sam dobrze wie ze ona nie pasuje).. Zwykle przymierza mnóstwo rzeczy nie mogąć sie na nic zdecydowac, nic mu nie pasuje.. zauważyłam że ja zachowuję się dokładnie tak samo! Im dlużej nie moge czegoś znaleźć tym bardziej się denerwuje itd.. Patrząc na to z boku muszę przyznać ze to niesamowicie komiczne jak my się zachowujemy!
pzdr. rołza!

niedziela, 11 października 2009

wcielenia




1. Kleopatra
2. Mim;P (makijaż średniowieczny, kiedy to kobiety wpadły na pomysł ażeby zgalać brwi i rysować je znacznie wyzej! )

A zatem chodzę sobie do szkoly jednej i drugiej.. a w zasadzie do jednej bo do drugiej tak naprawde dopiero od jutra zaczne chodzic.. Rzuciłam pracę.. i z rozkoszą oddaję się nauce!
*charakteryzacja, stylizacja- zajebista wkrętka *kulturoznawstwo, mam nadzieje ze się rozkręci, i powoli zacznę ogarniać:)
Poza tym to stara bieda, pominąwszy fakt ze moja szafa nieco się zapełniła:P:)

sobota, 19 września 2009

radosna nota! :P (specjalnie na życzenie kasi :* )

Chodze do szkoly, do pracy, na piwo... dzieje się duzo! czasami za duzo!!
Ale mimo wszystko jest kolorowo :) Szczególnie cieszy mnie szkoła, w której to naprawde fajne zajęcia się odbywają.. Jak juz zrobię pare charakteryzacji (kleopatry, postarzania itp. ) to wrzuce jakies foty, na razie ćwiczę warsztat:P:)

Tak w ogóle to byłam wczoraj w rybie, dostałam od Eli jakiś zakalec i powiedziała: Daj to Hakerowi.
A ja na to: Ela uśpiliśmy Hakera jakies pół roku temu. ---> buahahahah...niezły zonk ze strony eli..widziałam ze się trochę zmieszała.. Oczywiście mogę się wam w tej chwili wydac brutalna skoro sie z tego smieje... ale ja naprawde bardzo lubiłam Hakera, po prostu był zbyt agresywny i nie mieliśmy wyjscia ;/

Przy okazji rozreklamuję troche pub-Peweks.. bywam ostatnio.. Paula ze szkoły tam pracuje. w porządku..

W pracy po staremu, chociaz mam wrazenie ze jak skonczyły się wakacje to większy zapierdziel jest ;/ Oczywiście ciesze się jak klienci chętnie odwiedzają nasz sklep, ale bardzo wszystkich prosze zostańcie dzisiaj w domach.. Wczoraj juz było hard crowo, więc niech dzisiaj w H&Mie bedzie lekko i przyjemnie:P:)

wtorek, 1 września 2009

koniec wakacji..

szczerze przyznam że czułam się mało wakacyjnie, ze względu na pracę.. daltego już się cieszę na myśl o tym ze w październiku lecę z Elą i Kasią do Rzymu! ekstra:)

A tymczasem dzisiaj miałam rozpoczęcie roku szkolnego w szkole "Studio Sztuki", kierunek charakteryzacja i stylizacja.. Jutro pierwsze zajęcia, ciekawe co z tego wszystkiego mi wyjdzie?!

--siedzę tu teraz i zaczyna mnie łapać jakaś melancholia, wszystko mi się układa a ja zawsze mam jakieś ale.. zaczynam się zastanawiać nad moją wiarą, trochę z nią marnie ostatnimi czasy, sama juz nie wiem. Czuje, widzę jak się zmieniam, zmienia mnie swiat, zmieniają mnie ludzie ktorych poznaje..a ja nie dokońca jestem pewna czy chcę się zmieniać.. Czasami wszystko wydaje mi się takie obce. Do nie dawna byłam bardziej wierząca, praktykująca, grzeczna, w miare ułożona, dziewica z zasadami, nie paliłam do 18, prawie nie piłam, mało przeklinałam, byłam taka niewinna, wielu rzeczy nieświadoma.. a teraz ?! Czasami zachowuję się tak jak bym wcale nie dbała jakoś szczególnie o swoją cnote.. Często jestem wulgarna i zmanierowana.. To chyba źle. Ten świat mnei przeraża. Poznaje ludzi których bardzo lubie i szanuje, ale przy tym mam pewien dyskomfort, skoro wiem ze ta dziewczyna wzięla ostatnio pigułkę wczesnoporonną i narzekała jakie to drogie, skoro słucham jak mój kierownik mówi coś o swoim homoseksualnym partnerze.. jestem tolerancyjna, kocham ludzi ale zaczynam się trochę w tym wsszystkim gubic.
Może to po prostu za dużo rozkmin.
może trzeba żyć dalej.
cieszyć się zyciem.
a w te gorsze dni udawać że jest dobrze.
tak normalnie,
kiedy normalnie wcale nie jest.

środa, 19 sierpnia 2009

pielgrzymka'O9





Wyszłam pełna obaw, leku.. a wróciłam pełna radości i wesela! Taka własnie jest pielgrzymka.. i to jest właśnie działanie Boga w naszym życiu:)

Mimo gorszych chwil było wspaniale.. dzięki temu że poszłam na tą pielgrzymkę jakoby sama (bez Eli) to muszę przyznać że pomogło mi to lepiej poznać mnóstwo wartościowych ludzi!

niedziela, 2 sierpnia 2009

wakacyjne klimaty

Ide na pielgrzymke z czego bardzo się ciesze (mimo ogromnego strachu, gdyż Ela zostaje w Wołominie) ! Dostałam bezpłatne wolne i trzy dni urlopu więc ekstra.. modliła się o to więc teraz musze stawić temu czoła :) Wychodze za dwa dni nie liczac dzisiejszego , ja jestem w proszku a do tego chodze jeszcze do pracy przez te trzy dni ;/ Ale wierze ze jakos dam rade, zaczełam robic liste rzeczy do kupienia i zabrania ...troche tego jest :)

Pozatym to ostatnio mi tak jakoś wakacyjnie czas leci... ciągle miło spędzam z kims czas, az zaczyna mi go brakowac. A to Aleks, a to Óg, a to Ela, a to Rafał, a to Carmen, a to z bratem na motor.. no i pogodzic to rzeba z praca.. ktorej naszczescie nie ma tak wiele w tym miesiacu!

Co więcęj?
Zapłaciłam wpisowe na studium charakteryzacyjno-stylizacyjne.. nie wiem czy podjęłam dobrą decyzje? naprawde nie mam pojecia.. jedni mowia ze tak , ze dobrze zebym porobiła cos co lubie, inni mowia ze na to jest czas a teraz lepiej zebym jakies studia zrobila.. moja mama najbardziej chce zebym na studia poszla;/ Juz mi nawet zapłaci.. Mam glupie dylematy, strasznie mnie męczą i strofują takie sytuacje, wydazje mi sie ze nie ma dobrego rozwiązania.. no ale w koncu skoro juz zaplacilam 500 zl to chyba sie nie wycofam:) Pozyjemy zobaczymy co bedzie dalej!

piątek, 3 lipca 2009

"Bambi jest super" (tytuł inwencji wspólnej przy piwie)


Zdałaam!!!!! mój egzamin dojrzałości i bardzo się z tego powodu ciesze. Co prawda nie za dobrze..ale to juz nie jest takie istotne:)
Juz się zalogowałam tam gdzie chcialam tylko kasa jeszcze nie wplynela, licze na to ze do tej 23 pojawi sie juz na kontach szkól.. poza takimi ekscesami to toczy sie leniwie moje piękne, sielskie życie!
Tu jakieś piwo w Rybie ze znajomymi(m.in. Ela, Maciuś i Bambi:)) tu jakis spacer z Eluchą, tu jakies kino nocne równiez z Eluchą i z siostrą i szwagrem, no i na przedstawieniu sztukowo ulicowym też byłyśm ("Lalki pana Pezo").

środa, 24 czerwca 2009

w skrócie:

1. non stop jestem strasznie zjebana, przez tą prace w H&M.. jak dla mnie hard core..nogi bolą tak jak na pielgrzymce... moze mięczak jestem, nie wiem sama... w kazdym bądź razie umowy jeszcze nie zrywam, ale długo to ja chyba tam nie zabaluje.

2. 30czerwca są wyniki matur. Przyznaję że sram po gaciach ;/ serio.. boje się.. może jestem mięczakiem i wyolbrzymiam, ale tak jest prawda własnie: mam pietra:P:)

3. Byłam na pokazie ubrań projektu mojej kolezanki (pozdro dla Moni:*) i na nowo zaczelam sie zastanwiac nad moją przyszłością..no bo 30 czerwca wyniki, do 3 lipca trzeba sie zalogowac i zaplacic a ja w proszku jestem :/ ...może mięczak jestem i nie umiem sie zdecydować i na czas wszystkiego zalatwić, ale cóż taka juz jestem.

4. MIĘCZAK ze mnie jak sto piędziesiąt. Ot sobie ..prawda życiowa! :)

piątek, 29 maja 2009

było miło !

Ela i Krzyś
Monia i Misiek, w chłodny wieczór na werandzie.
Z Polą:*
by Misiek! :P:)
A więc ostatnie dwa dni spędziłam na działce u Krzysia. Gdzie było bardzo wesoło, bardzo odstresowywująco. Pierwszy wieczór minął bardzo upojnie, tańce, hulanki, swawole:) ! Drugi był juz spokojniejszy.. generalnie rzecz biorąc to naprawdę fajnie móc sobie pozwolić na dwudniowy wypad gdzieś "za miasto" ze znajomymi.. Bez perspektywy jakiegokolwiek sprawdzianu, matury... szkoły..
Na takim totalnym lightcie posiedzieć, pogadac, pośmiać się , poleniuchować! Ekstra!
Dzięki: Krzysiu, Elu, Misiu, Monisiu, Miłoszu, Maciusiu, Aniu, Paulinko, Michałku! :*

niedziela, 24 maja 2009

dialog mojego taty i braci(jędrka i kacpra)

(w odpowiedzi na moje frywolne zachowanie w pobliżu akwarium i wiszącego nad nim tv)
I(t): Ona zaraz wywali to akwarium.. albo telewizor spadnie.
K: hahhahaah.. ona jakaś głupia jest.
J: Ja nie chcę mieć mokrych skarpetek.
(po czym trzej panowie umieścili stopy w bezpiecznej odległości od podłogi, w razie zalania jej sporą ilością wody i kontynuowali rozmowy na temat wow'a, motorów, samochodów...nie zwazając na moje wygłupy;P:))

tak już w życiu jest..

..że uczymy się na własnych błędach. A szkoda..ja szczerze powiem mam już ich dosyć. Często myślę sobie: nie no ja to się tak nigdy nie zachowam, przecież ja już wiem że to bezsensu, rozmawiałam o tym z Giną, wiem o co w tym wszystkim chodzi.. więc nie będę popełniać błędów moich bliskich(siostry, brata, rodziców, znajomych)!
Niestety.. mimo iż teoria wydaje mi się być znana to ja jak ten głupek, często w praktyce o wszystkim zapominam i ide jakby po omacku :/ i kolejny kac moralny na karku:P:) i kolejne długie, obszerne rozkminy przede mną ;) !

Weekend-->imprezowy... powiedzmy. Dwie noce..gdzieś daleko od domu. Jak się czulam? .yy...
Przyznaję że najlepiej bawiłam się na rodzinnej podwieczorko-kolacji na Woli w kawalerce kochanego braciszka i bratowej, która uraczyła nas fenomenalną zapiekaną rybą z zapiekanymi ziemniaczkami z serem..wczesniej jeszcze cos z awokado! było pysznie, rodzinnie, tak naturalnie.

Dzięki własnym błędom, dochodzę do wniosku że mam zajebistą rodzinę i zajebisty pokój na poddaszu do którego wracam z utęsknieniem.

piątek, 8 maja 2009

nowinki!

a zatem:
Matura-- polski, angielski i wos, juz za mną.. wyników się boję..co tu duzo gadac, jestem leserem, któremu matura poszła beznadziejnie :/ Moja przyszłość nadal pozostaje zagadką. Nasluchalam sie troche od mamy ze ona razem z tata zrobili wszystko co w ich mocy zebym dobrze zdala ten egzamin dojrzalosci, a ja nic z siebie nie dałam.. to prawda, mam teraz pewnego rodzaju kaca moralnego, ale żyje się dalej!

Ostatnio wkręcam się w jakieś modowe klimaty, surfuje, kupuje magazyny ale czy to ma sens?! Szczerze powiem ze nie mam pojęcia.

Właśnie wróciłam z wołomińskiego baru, włosy pachną odżywką do blond wlosów-Dove i dymem papierosowym, no i tym wołomińskim klimatem, uwielbiam. Poznałam przynajemniej dwójkę bardzo pozytywnych ludzi! no i ponoć się zaręczyłam :P:) Pozdrawiam narzeczonego w rzeczy samej, aczkolwiek nie zapatruje się na dalszą znajomość... W kazdym bądz razie miło spędziłam czas w towarzystwie WoŚka :*

Swoją dorgą to miałam ostatnio takie doświadczenie że miałam strasznie beznadziejny nastrój, byłam na wszystkich zła, bolała mnie głowa, wygladałam jak siedem nieszcześć i totalnie nic mi się nie chcialo.. ale myśle sobie: Pójde do Kościoła, no bo kto może mi lepiej pomoc. I wiecie co pomógł, serio! mozna sobie mysleć ze po prostu godzinne wyciszenie dało mi taki jakis spokoj ducha, i rozdrażnienie zniknęło...ale ja generalnie rzecz biorąc wierzę że jednak ktoś nad tym czuwa, i ze mnie cholernie kocha!

Optymizmu wszystkim życzę.. na lepsze jutro! i wiary w ludzi..chociaz niektórrzy zawodzą to i tak trzeba wierzyć :)

czwartek, 30 kwietnia 2009

rozpływam się...

w ramach odstresowywania przedmaturalnego odwiedzam Sztukę!
http://www.dolcegabbana.com/dg/collection/collection-woman/ -->boskie!

wtorek, 28 kwietnia 2009

zarażam (tak poprostu, wygrzebałąm z siostrą, w ramach powtórki do matury)

Anrzej Bursa - Uwaga dramat

Mały szary człowiek
taki szary jak poniedziałek po niedzieli
szary jak szara mysz na szarym polu
dowwolnie sortowany
magazynowany i sprzedawany
hurtownie
oraz krążący w obiegu detalicznie
jako jeden z detali
ogromnej sumy
identycznych detali
detal właściwie zbędny
o wiele bardziej zbędny
od cyfry pod którą jest zapisany
z a p ł o n ą ł w i e l k ą m i ł o ś c i ą.

dzień Dobry-Dobry dzień!

o 8.30 Gina, z uśmiechem na twarzy, wparowała do mojego pokoju i powiedziała że ma dla mnie niespodzianke, którą okazała się Cecylia, no i dostałam bojowe zadanie: Zajmij się nią a ja pojdę z Antkiem do logopedy:) No i się zajęłam moją córką chrzestną(9mies.).

Po odbytej misji, gdy moja starsza siostra wróciła juz do domu i przejęla stery nad swoimi dziećmi, ja wzięłam prysznic i zabrałam się do kończenia prezentacji multimedialnej na mature..

Następnie moja chora(na grypę jakąs) matka poprosiła żebym ugototwała obiad.. No więc niechętnie udalam się w stronę kuchni.. Jak juz zadymilam całą kuchnię moim smażeniem kotletów z piersi kurczaka w kokosie, zwołałam rodzinę na obiad. Wszyscy zjdeli, nadal żyją, więc wnioskuje ze nie jest ze mnie taka najgorsza kucharka.

Później pojechalam do szkoly..oddalam prezentacje..

A przed chwilą własnie skonczylam oglądąc Skazanych na Shawshank. W trakcie seansu zażyłam 2 rutinoscorbiny, a mama wlała we mnie szklanke fervexu i pol szklanki z musującym wapnem. Profilaktycznie przed maturą obym przypadkiem nie nabawila się tej grypy co ją matula do odmu sprowadziła.

Uważam że jak na mnie to calkiem nieźle spożytkowany dzień! mimo iż rano tak strasznie nic mi się nie chciało!

sobota, 25 kwietnia 2009

początku koniec?!

kolejna lekcja życia.. za mną!
Czasami czuję sie tak jakbym troche siebie traciła, tak bezpowrotnie. Te wszystkie moje priorytety coraz częściej bledną..
Na szczęście jest Maciuś, do którego moge zadzwonic i sie wyzalic, a on odpowie: Ciociu Różo, bądź ciocią Różą, nie zmieniaj sie! (ciocia Róża jest zapożyczeniem z "Oskara i pani Rózy"E. E. Schmidt)
I wtedy juz miękną mi kolana i przestaje zachowywać się jak bezduszna femme fatale, ze spuszczoną głowa idę na rozmowę z Ojcem.. On zawsze wybacza.. to pomaga!

Koniec roku szkolnego! Koniec liceum! Jeszcze tylko/aż matura :)
moje swiadectwo pozostawia w **** do życzenia..taka juz jestem, leniwa, nad czym ubolewa bardzo moja Matula.. no cóz miejmy nadzieje ze ten egzamin dojrzalosci pojdzie mi lepiej!

Zapraszam wszystkich: jutro, na pole mokotowskie, Dzień Ziemi! Bede "pracować" w punkcie wydawania drzewek, roslin w zamian za zużyte sprzęty!

niedziela, 12 kwietnia 2009

Wielka Noc !

Alleluja!! Jezus Chrystus prawdziwie zmartwychwstał!
Byłam na Passze jak co roku... była wyjątkowa, zostałam matką chrzestną Cecylii:) Chciałabym być dobrą matką chrzestną, trzeba się postarać, zobaczymy jak mi wyjdzie.. tak poza tym, jesłi chodzi o Pasche to musze przyznac ze te 9 czytań wcale mnie nie usypialo, były mi one bardzo potrzebne na te moje bieżące rozterki, rozmyślania, czas Paschy jest naprawde niesamowity i mimo ze po ok 6 h siedzenia na krzesełku boli tyłek to jest to coś niesamowicie cudownego. Zero szajstwa dzisiejszego świata, bez jakiegos przesadnego zastanawianaia sie nad swoim wyglądem, bez przesadnej rozrywki, osodow, obmów, nałogów można się zastanowić nad swoim życiem. Takie zatrzymanie sie nad sobą i historią swojego życia polecam kazdemu.

No a dzisiaj już świętujemy pełną parą:) Obiad rodzinny! Podwieczorek.. och..przejadlam sie! Ale co tam czas spędzony z rodzinką jest bezcenny.
A poznym wieczorkiem pogralismy jeszcze w karty(w remika), dziadzio mimo sedziwego wieku 78 lat, jakos grał, chociaz nie powiem, dobrze to mu nie szlo, wiec stwierdzilismy ze poprostu bardzo musi kochac babcie jesli w karty mu nie idzie... ja w sumie tez duzo lepsza nie bylam na 4 osoby bylam trzecia wiec tylko dziadka ogralam;P:) Innym razem pokaze na co mnie stac, trzeba ograć mlodszego brata bo za bardzo się cieszyl jak wygral no i bratową tez mozna przy okazji pozbawic 2 miejsca:)))

Zycze wszystkim mokrego dyngusa!~no i niech nam pogoda na jutro dopisze, zeby sie ruszyc i nie siedziec w domu!

czwartek, 9 kwietnia 2009

oczy zielone-życie szalone (tak mi moja babcia powiedziała, w odpowiedzi na moje ciągłe nieobecności w domu))



A zatem, jestem posiadaczką zielonych oczu więc zdarza mi się szaleć!
Wczoraj przeżyłam naprawdę zwariowany dzień, tzw. "babski" ale nie wieczór :P, bo pić rozmaite trunki zaczęłyśmy już o godzinie 13 bodajże. Nie obyło się bez takich trunków jak: Sex On The Beach, First Kiss i Po Prostu Dżin Z Tonikiem! a to wszystko rozpoczęło się za sprawą faceta.. może i on ją kocha, ale niechże wreszcie zachowa sie tak jakby mu naprawdę na niej zależało!
Tu z tego miejsca, chciałabym zaapelować do wszystkich mężczyzn żeby częściej okazywali to że im na nas-kobietach zależy i że nie mają nas w pupie!
Po wczorajszym dniu na pewno na długo zostaną wspomnienia! Dzięki Paulinko i Madziu:*
Jak już skończyłyśmy z dziewczynami imprezować, tak ok.21 udałam się na wole, Bratowa po mnie podjechała:) Zaliczyłyśmy posiadówe na klombie przy papierosie i miodówce aż wrócił moj starszy braciszek i dotarliśmy do przeuroczej kawalerki! brat mi nawet podloge odkurzył, zanim materac wyciągnął! Kurcze... super opcja tak sobie troche czasem odpocząć od codzienność i zrobić cos spontanicznego!
ps:pozdrawiam Rafała Czecha! który pozytywnie mnie zaskoczył informacją że tu zagląda:)

czwartek, 26 marca 2009

osobiste bzdury

zamilkłam na jakiś czas...to chyba dlatego że tak kiepsko mi idzie ogarnianie mojego życia:)
Za miesiac matura, a ja w ciemnej pupie:P Zima się konczy a ja nadal na wadze przybieram! Gardło boli;/ Czas leci.. za dwa tygodnie święta Wielkiej Nocy-->zostanę chrzestną Cecylki! (swoją drogą, chyba musze sie przejsc do koscioła po jakis świstek potrzebny)
Czytałam dzisiaj książkę pani Glorii Polo, a w zasadzie jej opowieść, świadectwo.. m.in. poruszony był motyw małżeństwa, ktore przedstawione zostało jak cos bardzo ważnego, ze nikt nie moze "wyjsc" z malżeństwa w świetle Bozego prawa, ślub jest sakramentem dozywotnim poprzez ktory Pan Bog udziela małżonkom wilelu łask.. Zaczęlam sie nad tym powazniej zastanawiac, nie wiem czy mnie cos taiego spotka i czy dam rade?! Kosmos!
lepiej zająć się na razie maturą;)

sobota, 14 marca 2009

Bombonierka!!!

http://mlodaaa.wrzuta.pl/audio/zQ8ZTwsmSC/grzegorz_turnau_i_kasia_wilk_-_bombonierka

środa, 4 marca 2009

'naiwna'

Wyrwani z tyrady codzienności

wśród bijącej z bilbordów nagości,

Szukamy jedynego,

nam zapisanego..

..skrawka intymności.

niedziela, 1 marca 2009

przez słoneczne okulary !

Dzisiaj wyszło piękne słońce! Wiosna. Budzi się. Niedziela. Konwiwencja z moimi neonami a póżniej rodzinny podwieczorek. Jestem szczęściarą, czasem trudno mi to dostrzec..ale tak właśnie jest.

W piątek oglądałam samotnie(z trójką uśpionych przystojniaków obok, w łóżeczkach) "I kto to mówi"..wzruszyłam się, może to głupie ale tak właśnie było. Film dosyć stary i strasznie pozytywny, a ten chłopczyk po prostu cudowny. Zachciało mi się macierzyństwa!
(Ale żeby było jasne wcale nie chce jeszcze zostawać mamą:P)

niedziela, 15 lutego 2009


"You will never ever know me."

dialogujemy

ok.2,5 letni Jasio, przykładając do ucha dłoń mówi:
-halo, dzien dobry....

Ja- Jasiu z kim rozmawiałeś?
Jasio- Z telefonem!

piątek, 13 lutego 2009

za mną..

ślub Krzysia(moj brat cioteczny) i Moni, studniówka, wesele, poprawiny-->w jeden weekend, jak sie bawić to na całego:) Było bardzo miło.
W miedzyczasie doszłysmy z Marry do wniosku ze mamy zajebistą rodzinke..

Na bieżąco:
Jutro dzień zakochanych, potocznie zwany walentynkami, zamierzam spędzić go z Cecylią, podczas gdy Gina z moim szwagrem bedą balować na weselu!
Gina strasznie przezywa, pierwszy raz zostawi Ceśke pod czyjąs opieką, kurcze ona się tak martwi, troszczy.. juz od tygodnia meczy mnie pytaniami: a co ty jej dasz do jedzenia? a jak ona bedzie plakac? ale ona nie zasysa tej butelki, bedziesz jej dawac kaszke łyzeczka?... Gina jest fenomenalna! Myślałam ze to ja bardziej powinnam sie przejmowac, ale jak sie okazuje wcale tak nie jest. Taka sytuacja pozwala mi dostrzec matczyne uczucia..
Patrze na Gine, i zadaje pytanie skąd biorą sie kobiety gotowe zostawic kilkumiesięczne dziecko opiekunce i pojsc na 8h do pracy.. Czy ja tak bede potrafila? Wspoczuje tym wszystkim matkom, ktore zmuszone sytuacja ida do pracy, myslac o swoim malenstwie.
Człowiek, to taka piękna sprawa!

A na te zblizajace sie walentynki to zycze wszystkim mega duzo MIŁOŚCI <3 <3 <3

poniedziałek, 2 lutego 2009

pokłócona :/

jakąś chwilę temou pokłocilam sie z ojcem :/// Przygotowal sobie cos do jedzenia i poszlam z herbata i patelnia do salonu, usiadlam wygodnie i wlaczylam tv, zaczynajac konsumowac.. nagle przyszedl tatus i stwierdzil ze je sie w kuchni i ze nie oglada sie tv podczas posilku, wylaczyl mi telewizor. Jak tylko poszedl na gore wlaczylam go z powrotem. Jak ponownie zszedl na dol i zobaczyl ze wlaczylam bez jego zgody tv, zaczal sie na mnie drzec i gadac te swoje farmazony, ze w tym domu ma byc tak jak on chce, ze mam sie go sluchac poki nie zarabiam, ze sie nie oglada poczas jedzenia.. Nie pozostala obojetna, obudzi we mnie bardzo negatywne emocje, kotre po czesci pohamowalam, a ktore po czesci wykrzyczalam mu w twarz.
Czasami go nie cierpię..to smutne. On potrafi mnie tak strasznie irytować i wkurzac.
W takich chwilach marze z nadmierna gorliwoscia o tym zeby sie wyprowadzi, o tym zeby znalezc prace, zeby przestac byc od niego zalezną.. ale pozniej przychodzi dolujaca rzeczywistosc, w ktorej musze znosic tego czlowieka..i swiadomosc ze pewnie jeszcze dlugo bede musiala.
Takie sytuacje mnie rozbrajaja, czuje sie cholernie slaba.

niedziela, 1 lutego 2009

post by me, tym razem.

niedziela, Bozy dzien, zaraz wbijam do babci na urodziny, ale zajrzalam tu na chwilke zeby powspominac wczorajszy wieczor! WybrAłam się wczoraj z justin i miska na Eucharystie, do miski wspolnoty na brodnie, ciesze sie ze tam bylam, bo ostatnio mam wrazenie ze juz w ogole nie potrafie sluchac Pana Boga, a wczoraj chyba troche do mnie dotarlo.. No a pozniej wpadlam do braciszka(pozdro dla krzycha) na wieczor paniensko kawalerski, co prawda nie bylo kolorowo..dziwny wieczor, final byl taki ze jędruś przejechal mi po nodze:/ mam nadzieje ze do studniowki juz bolec przestanie..
Szczescie do wypadkow nigdy mnie nie opuszcza:)

post by jedruś

siedze z bratem sobie wlasnie, na poddaszu i powiedział mi "kobiety są pojebane i nadaj ą sie do chuja" a ja mu na to a faceci sa do dupy.

wtorek, 20 stycznia 2009

fotorelacja


Romansowe przygody. (a to taki piernik-przenośnia!)

fioletowe futro! -->rulez

Pirat ! jedyny znany mi męski tenor.

Zaśnieżony Koniaków.

Ela odziana w moje firanki :P;)

Księzniczka Cecylia .

działo się!

ostatnio zyję dosyć intensywnie i rzadko nocuje w domu nad czym ubolewa moja matula..
W piątek wybrałam się na piwo z kolegami, do Testosteronu(bar na starówce), trafiliśmy na karaoke :) Repertuar był co najmniej niebanalny! nawet disco polo się znalazło, no ale w gruncie rzeczy bylo miło mimo iz na poczatku zapowiadalo się nader drętwo. Około godziny 23 udalam się w kierunku woli, muszę przyznac ze bylam nieco podchmielona, i w takim to stanie dotarłam do uroczej kawalerki Jędrzeja i Barbary, jak się okazało zastałam samą bratową spiącą pod kocem, była szczerze zaskoczona i rozbawiona moim wysmienitym humorem, aczkolwiek widac bylo ze jest porzadnie zmeczona, totez jak tylko snafu wrocil z roboty dalam jej spokoj.. Natomiast jedruś wpadl na pomysl ze skoro oboje jestesmy glodni to jedziemy do Mc'a! W ten oto sposob o godzinie pierwszej w nocy siedziałam w audicy A8 z moim starszym braciszkiem i zajadalam sie mc donaldowym szajsem :) , pózniej jeszcze myjnia i rundka po uspionej warszafce! to lubie. Do domu wrocilam w sobote i zaraz po tym jak posprzatalam znowu wybylam do stolicy gdzie spotkalam sie z samuelem, izaakiem, justynką i michaliną na liturgii, w kosciele na placu grzybowskim, po tym calym zamieszaniu, i naszym wilekim nie zdecydowaniu , Ja z J. i z M. urzadzilysmy sobie babski wieczor przy grzańcu i bollywoodzie!!! Przenocowalysmy u michaliny.. Niedziele spoedzilam glownie w zielonce, na przyugotowaniu do liturgi a pozniej na msze skoczylam, no i nocowalam w DOMU! ale w poniedzialek znowu trafila do wolskiej kawalerki, wczesniej jeszcze odwiedzilam chorego Aleksa, z ktorym przy piwie, pogadalam o zyciu, a mianowicie dowiedzialam sie ze jestem zbyt latwowierna, iu ze w ogole za bardzo wierze w ludzi, i ze jeszcze nie raz mnie ktos skrzywdzi... Coż taka juz chyba moja dola, skoro są oszusci to muszą być też Ci ktorzy im wierza, czyt.-nieogarnieta rozyczka! :) hip hip hurray!
No i tym samym ostatnio nie sypiam w swoim łózku! A w sekrecie napisze ze dzisiaj spalam z jedrzejem i basia razem:) <3 !! bo piracina zajał mi moj materac i miejsce w kuchni, ale wybaczam mu, tyle razy mi juz powiedzial ze mnie kocha ze chyba musze mu wybaczyc, poza tym zaspiewal nam tenorem i nawet filmik powstal!!! ale piotrus prosil zeby nie publikowac :/

sobota, 3 stycznia 2009

podczas oglądania

A zatem wczoraj wieczorkiem wpadłam z wizytą do Cesarzów, oglądalismy na poczatku ich stare nagrania na kasetach video. Bomba!! no poprostu super, chlopaki byli jeszcze tacy mali, ja tez jeszcze bylam taka mega nieogarnieta.. i w ogole wszystko bylo takie smieszne i odlegle (sprzed 6, 7 lat byly najsatrsze tasmy! ). No wiec sie troche posmialismy :) Poźniej Gina zapodała "Seks, kłamstawa i kasety viedo" z Andy McDowell (ponoć jej pierwszy film prawdziwy film), calkiem to bylo zjadliwe wam powiem, polecam.
No a dzisiaj na chwile zeszlam na dół, i Gina wkładała własnie zdjecia do albumu. Wiec ja sobie przy okazji poogladalam.. lubie ogladac zdjecia ale wprowadzaj mnie w pewna nostalgie. Dzisiaj natomiast sie wzruszylam, normalnie łza mi się w oku zakręciła. Na jakiejs stronie bylo zdjecie kingi w zaawansowanej ciazy a obok zdjecie maleńkiego stasia, i na dwoch kolejnycxh tez byl ten sliczny noworodek.. i jakos tak mnie to rozbilo! To takie strasznie nie samowite! Macierzynstwo!
Taka mnie wlasnie rozkmina dopadła.
No a pozatym to wpadli do nas dzisiaj Basia z Jędrkiem i z Marcinem i Ania.. bylo milo, zjedlismy bigosik, faceci naprawili Hondzice a pozniej wybralismy sie w odwiedziny do znajomego! Pojechalismy do Pirata:) Chlopak wyladaował na detoksie w ząbkach, a tak w ogole to jest mega pozytywny w moim odczuciu. Fakt ze ma zajebisty bagaż doswiadczen, niezbyt milych ale tak w ogole to jest bardzo sympatyczny! Prosilismy zeby nam zaspiewal jakas arie, ale powiedzial ze innym razem... no wiec czekamy!

piątek, 2 stycznia 2009

napisze, a co!

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku(właśnie wybuchl jakis fajerwerek na zewnątrz, wiec stwierdzilam ze jeszcze nie jest za pozno na zyczenia:P:)) !!!