wtorek, 20 stycznia 2009

działo się!

ostatnio zyję dosyć intensywnie i rzadko nocuje w domu nad czym ubolewa moja matula..
W piątek wybrałam się na piwo z kolegami, do Testosteronu(bar na starówce), trafiliśmy na karaoke :) Repertuar był co najmniej niebanalny! nawet disco polo się znalazło, no ale w gruncie rzeczy bylo miło mimo iz na poczatku zapowiadalo się nader drętwo. Około godziny 23 udalam się w kierunku woli, muszę przyznac ze bylam nieco podchmielona, i w takim to stanie dotarłam do uroczej kawalerki Jędrzeja i Barbary, jak się okazało zastałam samą bratową spiącą pod kocem, była szczerze zaskoczona i rozbawiona moim wysmienitym humorem, aczkolwiek widac bylo ze jest porzadnie zmeczona, totez jak tylko snafu wrocil z roboty dalam jej spokoj.. Natomiast jedruś wpadl na pomysl ze skoro oboje jestesmy glodni to jedziemy do Mc'a! W ten oto sposob o godzinie pierwszej w nocy siedziałam w audicy A8 z moim starszym braciszkiem i zajadalam sie mc donaldowym szajsem :) , pózniej jeszcze myjnia i rundka po uspionej warszafce! to lubie. Do domu wrocilam w sobote i zaraz po tym jak posprzatalam znowu wybylam do stolicy gdzie spotkalam sie z samuelem, izaakiem, justynką i michaliną na liturgii, w kosciele na placu grzybowskim, po tym calym zamieszaniu, i naszym wilekim nie zdecydowaniu , Ja z J. i z M. urzadzilysmy sobie babski wieczor przy grzańcu i bollywoodzie!!! Przenocowalysmy u michaliny.. Niedziele spoedzilam glownie w zielonce, na przyugotowaniu do liturgi a pozniej na msze skoczylam, no i nocowalam w DOMU! ale w poniedzialek znowu trafila do wolskiej kawalerki, wczesniej jeszcze odwiedzilam chorego Aleksa, z ktorym przy piwie, pogadalam o zyciu, a mianowicie dowiedzialam sie ze jestem zbyt latwowierna, iu ze w ogole za bardzo wierze w ludzi, i ze jeszcze nie raz mnie ktos skrzywdzi... Coż taka juz chyba moja dola, skoro są oszusci to muszą być też Ci ktorzy im wierza, czyt.-nieogarnieta rozyczka! :) hip hip hurray!
No i tym samym ostatnio nie sypiam w swoim łózku! A w sekrecie napisze ze dzisiaj spalam z jedrzejem i basia razem:) <3 !! bo piracina zajał mi moj materac i miejsce w kuchni, ale wybaczam mu, tyle razy mi juz powiedzial ze mnie kocha ze chyba musze mu wybaczyc, poza tym zaspiewal nam tenorem i nawet filmik powstal!!! ale piotrus prosil zeby nie publikowac :/

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Oj Rożyczko z ta latwowiernoscia nie jest do konca tak zle:)

po pierwsze zdajesz sobie z tego sprawe:) po drugie lepsze to niz wyrachowanie:) i dystans:)

owszem schowana za twarda skorupa skrzywdzona nie zostaniesz, ale bez ryzyka nie ma tak naprawde zycia. a czym jesli nie ryzykiem jest wiara ze ludzie sa z natury w porzadku?

i podjecie takiego ryzyka to zadna tam odwaga, po prostu to sie opłaca:D
Tyle mozna zyskac:)))

Oriana:D

Anonimowy pisze...

nie łatwowiernosc jest najgorsza, wiesz? nie sadzisz ze inni wierza w ciebie a ty o nich zapominasz? troche to chamskie ale rozumiem, masz tyle do roboty i nei starcza ci dla tych wspanialych ludzi czasu.

pozdrawiam

róża pisze...

Drogi Anonimie!
Nie mam pojecia kim jestes, a myśle ze duzo prosciej byloby nam obojgu gdybyś się ujawnił. Pozatym słysząc(w zasadzie to czytając) taki zarzut zadaje Ci pytanie czy ty się do mnie odzywasz?
Jeśli w pewien sposób olałam Cię ostatnimi czasy, kimkolwiek jestes, chcę Cię niezmiernie przeprosić! Serio.
No i odezwij sie do mnie :) !!! :*

róża pisze...

Oriano!
W ogóle nie wien skąd Ty się wzięłas tak właściwie?!:) Ale jestes jakąś strasznie pozytywną osobą! Myślę ze to zaproszenie na gronie to nie byl zwykły przypadek, tak mialo być. No i strasznie mi miło ze zagladasz tutaj czasem, i nawet wchodzisz ze mna w dialog. Sympatycznie też ze popierasz moją łatwowierność:) Ja uwazam ze jednak troche dystansu by mi sie przydalo ale wiem ze tego nie zmienie..
Wiec niechaj bedzie ze zzeby zyć pelnią zycia, trzeba wierzyć w miłość czyli trzeba wierzyć w człowieka!!!
Oczywiście nie jestem zadnym rastafarianinem, i nie palę jointów:P:P

Unknown pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Unknown pisze...

Wybacz obiecałem pisać, ale ostatnio byłem szalenie zabiegany.

Co do wyjścia do pubu... Twój opis chyba nie do końca opisuje co tam się działo:) Widać, że jesteś szalenie dyplomatyczną osobą. Polityk pełną gębą.

A co do Aleksa... bo chyba o naszym Aleksie mówimy... co u niego? Dawno go nie widziałem, już częściej z Moniką mam szanse porozmawiać.

No i oczywiście gratuluję nocnej jazdy po Warszawie, dla mnie to jest zawsze magia pełną gębą.

róża pisze...

hmm.. Dyplomacja to moja specjalność:P :) Wypad był miły i na tym pozostańmy:P Niektorym lepiej nie podpadać, chyba wiesz Maciej co mam na mysli:)

A jesli chodzi o Aleksa to miewa sie chyba calkiem niezle.. ostatnio znowu symulowal ze jest chory, bo nigdzie nie chcialo mu sie wychodzic wiec go odwiedzilam:) A pozatym to udalo mu sie zaliczyc wszystkie przedmioty z tego co wiem, wybawil sie ostatnio z Monią na studniówce.. a co wiecej to chyba z nim musisz pogadac!
Pozdrawiam Cię serdecznie:*