ostatnio zyję dosyć intensywnie i rzadko nocuje w domu nad czym ubolewa moja matula..
W piątek wybrałam się na piwo z kolegami, do Testosteronu(bar na starówce), trafiliśmy na karaoke :) Repertuar był co najmniej niebanalny! nawet disco polo się znalazło, no ale w gruncie rzeczy bylo miło mimo iz na poczatku zapowiadalo się nader drętwo. Około godziny 23 udalam się w kierunku woli, muszę przyznac ze bylam nieco podchmielona, i w takim to stanie dotarłam do uroczej kawalerki Jędrzeja i Barbary, jak się okazało zastałam samą bratową spiącą pod kocem, była szczerze zaskoczona i rozbawiona moim wysmienitym humorem, aczkolwiek widac bylo ze jest porzadnie zmeczona, totez jak tylko snafu wrocil z roboty dalam jej spokoj.. Natomiast jedruś wpadl na pomysl ze skoro oboje jestesmy glodni to jedziemy do Mc'a! W ten oto sposob o godzinie pierwszej w nocy siedziałam w audicy A8 z moim starszym braciszkiem i zajadalam sie mc donaldowym szajsem :) , pózniej jeszcze myjnia i rundka po uspionej warszafce! to lubie. Do domu wrocilam w sobote i zaraz po tym jak posprzatalam znowu wybylam do stolicy gdzie spotkalam sie z samuelem, izaakiem, justynką i michaliną na liturgii, w kosciele na placu grzybowskim, po tym calym zamieszaniu, i naszym wilekim nie zdecydowaniu , Ja z J. i z M. urzadzilysmy sobie babski wieczor przy grzańcu i bollywoodzie!!! Przenocowalysmy u michaliny.. Niedziele spoedzilam glownie w zielonce, na przyugotowaniu do liturgi a pozniej na msze skoczylam, no i nocowalam w DOMU! ale w poniedzialek znowu trafila do wolskiej kawalerki, wczesniej jeszcze odwiedzilam chorego Aleksa, z ktorym przy piwie, pogadalam o zyciu, a mianowicie dowiedzialam sie ze jestem zbyt latwowierna, iu ze w ogole za bardzo wierze w ludzi, i ze jeszcze nie raz mnie ktos skrzywdzi... Coż taka juz chyba moja dola, skoro są oszusci to muszą być też Ci ktorzy im wierza, czyt.-nieogarnieta rozyczka! :) hip hip hurray!
No i tym samym ostatnio nie sypiam w swoim łózku! A w sekrecie napisze ze dzisiaj spalam z jedrzejem i basia razem:) <3 !! bo piracina zajał mi moj materac i miejsce w kuchni, ale wybaczam mu, tyle razy mi juz powiedzial ze mnie kocha ze chyba musze mu wybaczyc, poza tym zaspiewal nam tenorem i nawet filmik powstal!!! ale piotrus prosil zeby nie publikowac :/
7 komentarzy:
Oj Rożyczko z ta latwowiernoscia nie jest do konca tak zle:)
po pierwsze zdajesz sobie z tego sprawe:) po drugie lepsze to niz wyrachowanie:) i dystans:)
owszem schowana za twarda skorupa skrzywdzona nie zostaniesz, ale bez ryzyka nie ma tak naprawde zycia. a czym jesli nie ryzykiem jest wiara ze ludzie sa z natury w porzadku?
i podjecie takiego ryzyka to zadna tam odwaga, po prostu to sie opłaca:D
Tyle mozna zyskac:)))
Oriana:D
nie łatwowiernosc jest najgorsza, wiesz? nie sadzisz ze inni wierza w ciebie a ty o nich zapominasz? troche to chamskie ale rozumiem, masz tyle do roboty i nei starcza ci dla tych wspanialych ludzi czasu.
pozdrawiam
Drogi Anonimie!
Nie mam pojecia kim jestes, a myśle ze duzo prosciej byloby nam obojgu gdybyś się ujawnił. Pozatym słysząc(w zasadzie to czytając) taki zarzut zadaje Ci pytanie czy ty się do mnie odzywasz?
Jeśli w pewien sposób olałam Cię ostatnimi czasy, kimkolwiek jestes, chcę Cię niezmiernie przeprosić! Serio.
No i odezwij sie do mnie :) !!! :*
Oriano!
W ogóle nie wien skąd Ty się wzięłas tak właściwie?!:) Ale jestes jakąś strasznie pozytywną osobą! Myślę ze to zaproszenie na gronie to nie byl zwykły przypadek, tak mialo być. No i strasznie mi miło ze zagladasz tutaj czasem, i nawet wchodzisz ze mna w dialog. Sympatycznie też ze popierasz moją łatwowierność:) Ja uwazam ze jednak troche dystansu by mi sie przydalo ale wiem ze tego nie zmienie..
Wiec niechaj bedzie ze zzeby zyć pelnią zycia, trzeba wierzyć w miłość czyli trzeba wierzyć w człowieka!!!
Oczywiście nie jestem zadnym rastafarianinem, i nie palę jointów:P:P
Wybacz obiecałem pisać, ale ostatnio byłem szalenie zabiegany.
Co do wyjścia do pubu... Twój opis chyba nie do końca opisuje co tam się działo:) Widać, że jesteś szalenie dyplomatyczną osobą. Polityk pełną gębą.
A co do Aleksa... bo chyba o naszym Aleksie mówimy... co u niego? Dawno go nie widziałem, już częściej z Moniką mam szanse porozmawiać.
No i oczywiście gratuluję nocnej jazdy po Warszawie, dla mnie to jest zawsze magia pełną gębą.
hmm.. Dyplomacja to moja specjalność:P :) Wypad był miły i na tym pozostańmy:P Niektorym lepiej nie podpadać, chyba wiesz Maciej co mam na mysli:)
A jesli chodzi o Aleksa to miewa sie chyba calkiem niezle.. ostatnio znowu symulowal ze jest chory, bo nigdzie nie chcialo mu sie wychodzic wiec go odwiedzilam:) A pozatym to udalo mu sie zaliczyc wszystkie przedmioty z tego co wiem, wybawil sie ostatnio z Monią na studniówce.. a co wiecej to chyba z nim musisz pogadac!
Pozdrawiam Cię serdecznie:*
Prześlij komentarz