niedziela, 15 lutego 2009


"You will never ever know me."

dialogujemy

ok.2,5 letni Jasio, przykładając do ucha dłoń mówi:
-halo, dzien dobry....

Ja- Jasiu z kim rozmawiałeś?
Jasio- Z telefonem!

piątek, 13 lutego 2009

za mną..

ślub Krzysia(moj brat cioteczny) i Moni, studniówka, wesele, poprawiny-->w jeden weekend, jak sie bawić to na całego:) Było bardzo miło.
W miedzyczasie doszłysmy z Marry do wniosku ze mamy zajebistą rodzinke..

Na bieżąco:
Jutro dzień zakochanych, potocznie zwany walentynkami, zamierzam spędzić go z Cecylią, podczas gdy Gina z moim szwagrem bedą balować na weselu!
Gina strasznie przezywa, pierwszy raz zostawi Ceśke pod czyjąs opieką, kurcze ona się tak martwi, troszczy.. juz od tygodnia meczy mnie pytaniami: a co ty jej dasz do jedzenia? a jak ona bedzie plakac? ale ona nie zasysa tej butelki, bedziesz jej dawac kaszke łyzeczka?... Gina jest fenomenalna! Myślałam ze to ja bardziej powinnam sie przejmowac, ale jak sie okazuje wcale tak nie jest. Taka sytuacja pozwala mi dostrzec matczyne uczucia..
Patrze na Gine, i zadaje pytanie skąd biorą sie kobiety gotowe zostawic kilkumiesięczne dziecko opiekunce i pojsc na 8h do pracy.. Czy ja tak bede potrafila? Wspoczuje tym wszystkim matkom, ktore zmuszone sytuacja ida do pracy, myslac o swoim malenstwie.
Człowiek, to taka piękna sprawa!

A na te zblizajace sie walentynki to zycze wszystkim mega duzo MIŁOŚCI <3 <3 <3

poniedziałek, 2 lutego 2009

pokłócona :/

jakąś chwilę temou pokłocilam sie z ojcem :/// Przygotowal sobie cos do jedzenia i poszlam z herbata i patelnia do salonu, usiadlam wygodnie i wlaczylam tv, zaczynajac konsumowac.. nagle przyszedl tatus i stwierdzil ze je sie w kuchni i ze nie oglada sie tv podczas posilku, wylaczyl mi telewizor. Jak tylko poszedl na gore wlaczylam go z powrotem. Jak ponownie zszedl na dol i zobaczyl ze wlaczylam bez jego zgody tv, zaczal sie na mnie drzec i gadac te swoje farmazony, ze w tym domu ma byc tak jak on chce, ze mam sie go sluchac poki nie zarabiam, ze sie nie oglada poczas jedzenia.. Nie pozostala obojetna, obudzi we mnie bardzo negatywne emocje, kotre po czesci pohamowalam, a ktore po czesci wykrzyczalam mu w twarz.
Czasami go nie cierpię..to smutne. On potrafi mnie tak strasznie irytować i wkurzac.
W takich chwilach marze z nadmierna gorliwoscia o tym zeby sie wyprowadzi, o tym zeby znalezc prace, zeby przestac byc od niego zalezną.. ale pozniej przychodzi dolujaca rzeczywistosc, w ktorej musze znosic tego czlowieka..i swiadomosc ze pewnie jeszcze dlugo bede musiala.
Takie sytuacje mnie rozbrajaja, czuje sie cholernie slaba.

niedziela, 1 lutego 2009

post by me, tym razem.

niedziela, Bozy dzien, zaraz wbijam do babci na urodziny, ale zajrzalam tu na chwilke zeby powspominac wczorajszy wieczor! WybrAłam się wczoraj z justin i miska na Eucharystie, do miski wspolnoty na brodnie, ciesze sie ze tam bylam, bo ostatnio mam wrazenie ze juz w ogole nie potrafie sluchac Pana Boga, a wczoraj chyba troche do mnie dotarlo.. No a pozniej wpadlam do braciszka(pozdro dla krzycha) na wieczor paniensko kawalerski, co prawda nie bylo kolorowo..dziwny wieczor, final byl taki ze jędruś przejechal mi po nodze:/ mam nadzieje ze do studniowki juz bolec przestanie..
Szczescie do wypadkow nigdy mnie nie opuszcza:)

post by jedruś

siedze z bratem sobie wlasnie, na poddaszu i powiedział mi "kobiety są pojebane i nadaj ą sie do chuja" a ja mu na to a faceci sa do dupy.