poniedziałek, 2 lutego 2009

pokłócona :/

jakąś chwilę temou pokłocilam sie z ojcem :/// Przygotowal sobie cos do jedzenia i poszlam z herbata i patelnia do salonu, usiadlam wygodnie i wlaczylam tv, zaczynajac konsumowac.. nagle przyszedl tatus i stwierdzil ze je sie w kuchni i ze nie oglada sie tv podczas posilku, wylaczyl mi telewizor. Jak tylko poszedl na gore wlaczylam go z powrotem. Jak ponownie zszedl na dol i zobaczyl ze wlaczylam bez jego zgody tv, zaczal sie na mnie drzec i gadac te swoje farmazony, ze w tym domu ma byc tak jak on chce, ze mam sie go sluchac poki nie zarabiam, ze sie nie oglada poczas jedzenia.. Nie pozostala obojetna, obudzi we mnie bardzo negatywne emocje, kotre po czesci pohamowalam, a ktore po czesci wykrzyczalam mu w twarz.
Czasami go nie cierpię..to smutne. On potrafi mnie tak strasznie irytować i wkurzac.
W takich chwilach marze z nadmierna gorliwoscia o tym zeby sie wyprowadzi, o tym zeby znalezc prace, zeby przestac byc od niego zalezną.. ale pozniej przychodzi dolujaca rzeczywistosc, w ktorej musze znosic tego czlowieka..i swiadomosc ze pewnie jeszcze dlugo bede musiala.
Takie sytuacje mnie rozbrajaja, czuje sie cholernie slaba.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

posłuszeństwo-pokora....pycha-kłótnia i u ojca i u córki,Kto komu ustąpi,a raczej siebie zwycięży.Walcz z sobą i ty i ojciec.

Unknown pisze...

A ja w takich chwilach zawsze mówię swoim koleżankom, żeby postawiły się w roli swoich ojców. I by zdały sobie sprawę jak cholernie trudnym zadaniem jest wychowanie córki.

Wiem, że za takie teksty szczerze mnie nienawidzą. Dlatego tobie Różyczko tego nie powiem.

róża pisze...

;* Dzięki Maćku!
pozdrawiam.

HanaSatana† pisze...

skąd ja to znam....

przez przypadek tu jestem.