ślub Krzysia(moj brat cioteczny) i Moni, studniówka, wesele, poprawiny-->w jeden weekend, jak sie bawić to na całego:) Było bardzo miło.
W miedzyczasie doszłysmy z Marry do wniosku ze mamy zajebistą rodzinke..
Na bieżąco:
Jutro dzień zakochanych, potocznie zwany walentynkami, zamierzam spędzić go z Cecylią, podczas gdy Gina z moim szwagrem bedą balować na weselu!
Gina strasznie przezywa, pierwszy raz zostawi Ceśke pod czyjąs opieką, kurcze ona się tak martwi, troszczy.. juz od tygodnia meczy mnie pytaniami: a co ty jej dasz do jedzenia? a jak ona bedzie plakac? ale ona nie zasysa tej butelki, bedziesz jej dawac kaszke łyzeczka?... Gina jest fenomenalna! Myślałam ze to ja bardziej powinnam sie przejmowac, ale jak sie okazuje wcale tak nie jest. Taka sytuacja pozwala mi dostrzec matczyne uczucia..
Patrze na Gine, i zadaje pytanie skąd biorą sie kobiety gotowe zostawic kilkumiesięczne dziecko opiekunce i pojsc na 8h do pracy.. Czy ja tak bede potrafila? Wspoczuje tym wszystkim matkom, ktore zmuszone sytuacja ida do pracy, myslac o swoim malenstwie.
Człowiek, to taka piękna sprawa!
A na te zblizajace sie walentynki to zycze wszystkim mega duzo MIŁOŚCI <3 <3 <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz