niedziela, 24 maja 2009

tak już w życiu jest..

..że uczymy się na własnych błędach. A szkoda..ja szczerze powiem mam już ich dosyć. Często myślę sobie: nie no ja to się tak nigdy nie zachowam, przecież ja już wiem że to bezsensu, rozmawiałam o tym z Giną, wiem o co w tym wszystkim chodzi.. więc nie będę popełniać błędów moich bliskich(siostry, brata, rodziców, znajomych)!
Niestety.. mimo iż teoria wydaje mi się być znana to ja jak ten głupek, często w praktyce o wszystkim zapominam i ide jakby po omacku :/ i kolejny kac moralny na karku:P:) i kolejne długie, obszerne rozkminy przede mną ;) !

Weekend-->imprezowy... powiedzmy. Dwie noce..gdzieś daleko od domu. Jak się czulam? .yy...
Przyznaję że najlepiej bawiłam się na rodzinnej podwieczorko-kolacji na Woli w kawalerce kochanego braciszka i bratowej, która uraczyła nas fenomenalną zapiekaną rybą z zapiekanymi ziemniaczkami z serem..wczesniej jeszcze cos z awokado! było pysznie, rodzinnie, tak naturalnie.

Dzięki własnym błędom, dochodzę do wniosku że mam zajebistą rodzinę i zajebisty pokój na poddaszu do którego wracam z utęsknieniem.

1 komentarz:

ociec pisze...

no...NO..no