środa, 14 kwietnia 2010

katarowo

caly czas siedze w domu. dopadl mnie okropny niezyd nosa, zatoki..dostałam antybiotyk i tydzien zwolnienia, biore juz od trzech dni te lekarstwa i mam wrazenie ze w ogóle mi nie pomagaja;//

otóż z racji tego ze jestem caly czas w domu to ja jestem odpowiedzialna za obiady :) No i pomagam troche Ginie, wysadzam Cecylie jak jestem pod reką, zostaje z dziećmi jesli jest taka potrzeba..zawsze cos się znajdzie! Uwielbiam Cecylie! Ale suma sumarum to siedzenie w domu musi sie wreszcie skonczyć! Czuje że bedę miała ogromne zaległości.

Jeremi jest swietny <3 Wrzucam zdjęcie które zrobiłam w szpitalu podczas mierzenia! :)

niedziela, 11 kwietnia 2010

się działo!

a więc był post.. podczas którego praktycznie nie imprezowałam, nie piłam, nie paliłam! to było dla mnie dobre, tak myślę:) w między czasie były moje urodziny, spędzone w przyjaciólkowym gronie Eli i Kasi:*
potem była Pascha-Wielka Noc.. która jakoś tak marnie przeżyłam chyba, z kolei potem -w niedziele, ok. 17 pojechałam z Giną na porodówkę, ze względu na to że jej mój szwagier-jej mąż nie mógl być przy porodzie to ja z nią zostałam! Ok. 19 urodził się Jeremi, muszę przyznać że do tej pory żadna chwila w moim życiu nie przyniosła mi takich emocji jak poród mojej siostry, chwila w której położna podała nam maleńkiego Jeremiego z nieodciętą pępowiną jeszcze.. MEGA!
Dwa dni później zmarł tata mojego szwagra-Norberta, w piątek byłam na pogrzebie a wczoraj ta ogromna tragedia, katastrofa samolotu z elitą PISu na pokladzie, z parą prezydencką, szok.
Nigdy nie pomyślałabym że tak własnie mina moje wielkanocne święta. Życie jest na swój sposób niesamowite.