piątek, 9 lipca 2010

8.07.10 r. -czwartek :)

wstałam kolo 12, zjadłam śniadanie obejrzałam film z bratem(jakiś stary z piękna Julią Roberts)
około 15 spotkałam się z Wośkiem, rozmowy o życiu prowadziliśmy, o facetach, babkach i związkąch też coś mówilliśmy.. bo ja lubię z Maćkiem rozmowy prowadzić ! Rozkminiamy raz na jakiś czas nasze dylematy i w ogóle wszystko co nas w życiu spotyka :)
Godz. 20.54 wsiadłam do pociągu relacji wołomin-w-wa wileńska i pojechałam do warszafki!
Najpierw  Sen Pszczoły, gdzie wpadłam na  -slam poetry- w wykonaniu kumpla(Jaśka) i paru innych osob, holendra tez jednego i holenderki. Bardzo spodobała mi się ta uliczna-miejska-nasza-poezja.. codzienne sytuacje, stan melancholii, inteligentny człowiek potrafii czasem świetnie opisać, rezolutnie, zabawnie, chce się słuchać!!! a nawet chce się trochę tworzyć,   och..uwilebiam.
Godz 23. 30 pojawiłam się w Peweksie (w pawilonach), przywitałam się z Paulą K., zapaliłam papierosa, pogadałam, miło :)
Godz. 24 Skarpa --> Mono.. z Marceliną, z Sąsiadem i ich ekipą. Fajnie było spotkać Marte i dowiedzieć się co u niej słychać..o jej planach, marzeniach się dowiedzieć, chciałabym żeby kiedyś udało jej się zrobić coś kreatywnego, coś na co ma ochote, coś co jest w niej, oj, Marcel, Marcel, piękna, utalentowana.  Fajnie też było posłuchać hip hopu na żywo z trąbką i perkusją!
Nie mniej jednak nie chciałam za długo siedzieć w klubie więc nocnym o 1.45 wróciłam do wołomina, przed 3 dotarłam do domu, zrobiłam sobie herbatę, tosty i włączyłam Rzymskie wakacje z Audrey Hepburn! 

Uwielbiam  <3

środa, 7 lipca 2010

sztuka ulicy rulez!

byłam pilotem na placu zamkowym, było świetnie! czulam się trochę ważna, a przede wszystkim potrzebna! robiłam coś pożytecznego! poprawiło mi to humor po niezaliczeniu sesji.. 2 poprawki, jeden warunek , mało imponujące..ale za to dałam radę na moim ulubionym festiwalu sztuki ulicznej :)

poza tym ze byłam kims ważnym przez weekend to robiłam też rzeczy fizyczne,  wczoraj zdarzyło mi się m. in. worki z piaskiem nosić, były mega cięzkie, mam dzisiaj okropne zakwasy, co przypomina mi o tym jaką mam świetną kondycję i mięsnie!

nie miałam WF-u, nie biegałam, nie ćwiczyłam z własnej inicjatywy..ech.. musze cos z tym zrobic nie wiem jeszcze co?! bo prawda jest taka ze pochodzilabym sobie na basen ale nie chce mi sie jezdzic do warszawy a w wołominie zamknęli :/ Przy okazji mam też zakwasy w nogach, troche wysilku i czuje achillesy, co to bedzie na pielgrzymce? ups.

No ale jest słonecznie, wieczorem film w parku! jakoś to będzie.
z chęciąbym też gdzieś wyjechała .. ale jakoś nie mam z kim, nie mam pomysłu gdzie..
to tyle.