tyle marzeń, pomysłów mieści się w każdej głowie, a życie i tak wciąż przynosi nam co innego
listopadowy czwartkowy wieczór spędzam w domu zastanawiając się co będzie?
kiedy człowiek nauczy się żyć na maksa tym co jest i nie tworzyć scenariuszy, których życie i tak nie nakręci.
-po prostu kręci lepsze, bardziej hard corowe! no i w ogóle takie zaskakujące zazwyczaj..
obecnie zajmuje się uczelnią-"myślę nad moim licencjatem", który tyczy się klubów kolacyjnych, powinnam się na jakiś wybrać, na razie trochę brakuje mi zapału chyba, chociaż mogłoby być miło i smacznie
a w ogóle to mój dom jest pełen różnych dziwnych schiz, mam świetnego brata ale jego manie-szaleństwa potrafią nieźle namieszać, każdy chce jak najlepiej ale nikomu nie wychodzi, a on biedny ma tysiąc różnych myśli na sekundę. A my? A ja? Tu nie ma normy jest albo śmiech albo strach albo płacz, mało zwyczajnie.
Czasem uciekam to zadymionej ryby, czy to pomaga? chyba tak .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz