W ogóle jestem jakaś beznadziejna, myśle o jednym facecie a spotykam się z drugim, wlączam komputer zeby odrobic lekcje i sie pouczyc a wchodze na glupie grono i pisze bzdury na blogu, wydaję więcej kasy niz mam, postanawiam przestac jesc kolacje i odstawic masło a obzeram się wieczorem jak dzika.. i tak moglabym mnozyc.
Jak ja sobie poradze w tym życiu? No i co z moją "wielka miłoscią" o ktorej tak marze?
suma sumarum chyba wyjade na jakies misje do afryki zeby nabrac troche dystansu do tego zycia i otaczajacego świata!
Ps: kurde jeszcze moja rodzinka po maksie mnie wkurza, kacper ktory domaga sie zebym zeszla z komputera bo chce sobie pograc w cs'a , ojciec ktory mowi mi zebym mu ustąpiła i go wpuściła na komputer i kochana mamusia ktora wpada w furie z powodu bałaganu..
koncząc pesymistycznego posta wkleje usmiechniete zdjecie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz